Jako 24-latka pokryła twarz tatuażami. „Zrobiłam to, żeby nie móc znaleźć normalnej pracy”

0
323

Są różne drogi do osiągnięcia celu. Kayleigh Peach z Birmingham wybrała dość oryginalną – kobieta, która bardzo chciała pracować w studiu tatuażu, postanowiła ozdobić własną twarz tatuażami tak, by nie mieć szansy na zatrudnienie w innym zawodzie.

Kayleigh Peach w wieku 24 lat zdecydowała się na wykonanie na skroni napisu „cursed” czyli „przeklęta”. Kobieta, która pracowała wcześniej w kawiarni, uznała, że dzięki temu będzie jej trudno znaleźć normalną pracę, co pchnie ją w stronę realizacji marzeń. O swoim nietypowym podejściu 26-letnia obecnie Brytyjka opowiedziała w rozmowie z ITV.

– Zrobiłam sobie tatuaż na twarzy, żebym nie mogła znaleźć normalnej pracy, głównie jako przypomnienie, by robić to, co chcę. Tatuaże są coraz powszechniej akceptowane w miejscach pracy, ale tatuaże na twarzy i szyi nadal są widziane jako te bardziej ekstremalne, więc większość pracodawców podchodzi do nich sceptycznie. Dlatego też zrobiłam sobie tatuaże na twarzy – żeby zmusić się do zostania artystką w tej dziedzinie – tłumaczyła Peach.

Czemu kobieta po prostu nie mogła pójść do studia tatuażu i postarać się o zatrudnienie? Jak tłumaczy, blokowała ją chorobliwa nieśmiałość. Dopiero widoczne ozdoby na twarzy dodały jej na tyle dużo determinacji, że zaczęła podążać w wymarzonym kierunku. Obecnie rysunki pokrywają około 60 proc. jej ciała. Peach prowadzi własne studio tatuażu The Tattooed Gent. Choć spełnia się w tatuowaniu klientów, nie zamierza na tym poprzestać. W rozmowie z branżowym magazynem „Skin Deep” zdradziła, że chce pokryć niemal całe swoje ciało tatuażami.

Galeria:
Kayleigh Peach – zrobiła tatuaże na twarzy, żeby nie mieć normalnej pracy / Źródło: ITV

Dodaj komentarz