Szef Boeinga przyznaje, że w przypadku modelu 737 Max popełniono błąd

0
665
Warszawa, 02.12.2017. Najnowocześniejszy samolot wąskokadłubowy świata – Boeing 737 MAX 8 zaprezentowano mediom na lotnisku Chopina, tuż po przylocie z fabryki Boeinga w Renton do Warszawy, 2 bm. Samolot zasili flotę PLL LOT i będzie obsługiwał połączenia krótkiego i średniego zasięgu. (cat) PAP/Tomasz Gzell ***Zdjęcie do depeszy PAP pt. Pierwszy samolot Boeing 737 MAX 8 w barwach LOT-u już w Warszawie***

Kłopoty z tym systemem są prawdopodobną przyczyną dwóch katastrof tych maszyn – w Indonezji i w Etiopii – w których zginęło łącznie 346 ludzi.

Muilenburg powiedział dziennikarzom w Paryżu przed rozpoczynającym się tam w poniedziałek Międzynarodowym Salonem Lotniczym, że komunikacja Boeinga “nie była spójna” i że jest to “nie do przyjęcia”. Zarazem brał w obronę generalne podejście inżynieryjne do opracowania systemu MCAS zapobiegającego przeciągnięciu.

AP odnotowuje, że amerykańska Federalna Agencja Lotnictwa (FAA) zarzuciła Boeingowi, iż przez ponad rok nie informował o wadliwym wskaźniku bezpieczeństwa w kokpicie 737 Max.

Muilenburg, zapytany, jak to możliwe, że procedury nie wychwyciły oczywistych wad w oprogramowaniu systemu MCAS i w budowie czujników, odpowiedział: “To jasne, że możemy wprowadzać poprawki, rozumiemy to i będziemy je wprowadzać”.

Wyraził przekonanie, że samoloty Boeing 737 Max, uziemione po wypadkach w Indonezji i w Etiopii, powrócą do latania w tym roku, po zaakceptowaniu przez organy sprawujące nadzór nad bezpieczeństwem lotnictwa. Przyznał zarazem, że odzyskanie zaufania klientów będzie wymagało czasu. Wyrażał przekonanie, że poprawione oprogramowanie systemu MCAS nie dopuści do takich katastrof, jak w Indonezji i w Etiopii. Podkreślił, że poprawione oprogramowanie systemu MCAS bęzie korzystało z danych z dwóch czujników, a nie z jednego. Poinformował, że 90 proc. linii lotniczych mających boeingi 737 Max korzysta już z symulatora lotów z aktualnym oprogramowaniem. (PAP)

az/ kar/